Historia mojej matki powtarza się w moim małżeństwie

Jesteśmy rodziną siedmiorga dzieci i naszych rodziców, z Regionu Zachodniego.

Nasz najmłodszy brat chodzi do szkoły średniej, a czworo z nas ukończyło studia wyższe.

Jedno z nas robi studia magisterskie, a dwoje mieszka za granicą.

Osiągnęliśmy to wszystko dzięki ciężkiej pracy i determinacji mojej matki.

Sama zajmowała się nami, utrzymując nas z handlu na targu.

Mieszkaliśmy w domu zbudowanym przez naszych rodziców.

Choć mój ojciec był kiedyś zamożnym człowiekiem, postanowił się nami nie zajmować.

Zamiast tego źle nas traktował, a nawet rzucał na nas klątwy, gdy byliśmy jeszcze dziećmi.

Niestety, mój starszy brat jest teraz chory psychicznie; wierzę, że to przez te klątwy.

Mój ojciec wciąż rozpowszechnia fałszywe informacje wśród obcych i swojej rodziny, twierdząc, że to on finansował naszą edukację, podczas gdy w rzeczywistości całą odpowiedzialność ponosiła moja matka.

Z tego powodu jego rodzina nie dogaduje się z moją mamą.

Jestem pielęgniarką i handlarką, mężatką od prawie trzech lat.

Mamy małe dziecko i trzymiesięcznego niemowlaka.

Od początku naszego małżeństwa mój mąż był bezrobotny.

Wzięłam na siebie całą odpowiedzialność za wszystkie potrzeby finansowe: rachunki szpitalne podczas obu ciąż, artykuły dla dziecka, wydatki domowe — wszystko.

I to wciąż mu nie wystarczało. Mieszkamy w domu jego rodziny, z jego matką i bratem.

Za każdym razem, gdy gotuję, oczekują, że podzielę się jedzeniem z co najmniej trzema innymi osobami w domu.

W pewnym momencie rozważałam powrót do domu rodzinnego, ale jego matka powiedziała mi, że jeśli odejdę, jej syn przestanie nas utrzymywać.

Nie wiedziała, że w tamtym czasie to ja nadal byłam głównym żywicielem rodziny.

Mój mąż błagał mnie, żebym została, ale odrzucił moją propozycję, by wynająć mieszkanie tylko dla nas.

Mam sklep, który prowadzę równolegle z pracą pielęgniarki. Zatrudniłam sprzedawczynię, aby zajmowała się nim, gdy jestem w pracy.

Po pierwszym urlopie macierzyńskim wróciłam i zastałam dług w wysokości ponad 70 000 GHS, powstały przez złe zarządzanie ze strony tej sprzedawczyni.

Poinformowałam o tym męża, ale nigdy nie zapytał, czy udało mi się spłacić ten dług.

Dzięki Bogu, mój mąż jest teraz zatrudniony i dobrze zarabia.

Mimo to odmawia wzięcia pełnej odpowiedzialności za potrzeby rodziny.

Kiedy powiedziałam mu, że kwota, którą mi daje, jest niewystarczająca, zignorował moje obawy.

Uważa, że jego jedynym obowiązkiem jest dawanie „chop money” (pieniędzy na jedzenie). Wszystko inne mam pokrywać ja.

Obecnie daje mi 50 GHS dziennie (około 1 500 GHS miesięcznie) na dom.

Czasem, jeśli zabraknie pieluch dla dziecka, mogę dostać dodatkowe 500 GHS, ale nie zawsze.

Często zabiera też pieniądze z mojej torebki, obiecując, że odda, ale to nigdy się nie dzieje.

Mimo to mówi swojej rodzinie, że to on utrzymuje dom.

Teraz oni myślą, że marnotrawię jego pieniądze.

Zaczynam myśleć o odejściu z małżeństwa.

Czuję, że historia się powtarza: tak jak mój ojciec przypisywał sobie zasługi za poświęcenie mojej matki, tak mój mąż przypisuje sobie moje.

Nie docenia tego, co wnoszę do naszego życia.

Na dodatek wydaje się zazdrosny o mój rozwój.

Czy mam uzasadniony powód, by go opuścić?

Mit Freunden teilen